Myślałam
sobie o mojej rodzinie. Jak to się stało że jako jedyna w rodzinie
mogłam chować i pokazywać skrzydła, w ogóle jak to się stało że jako
jedyna miałam skrzydła. Z moich rozmyślań wyrwał mnie jakichś wilk,
który się na mnie rzucił.
-Jak śmiesz?! – krzyknęłam, po czym odkryłam skrzydła. Zaczęłam go nimi okładać. Feeniks go dziobał. Nie chciałam go za bardzo zranić więc nie gryzłam ani nie drapałam. -Koniec! Auć! Przestań! – krzyczał wilk. Schowałam skrzydła i ustawiłam się w pozycji bojowej. -Kim jesteś? -Jestem Axel. Alfa watahy Dark Nightmare. -Yhym. Dobra, to już sobie idę. -Nie czekaj! Jak chcesz to dołącz. -Dobraa. Zaprowadził mnie na jakąś górę. Siedziały tam 3 wadery. Przedstawił mnie po czym usiadłam sobie w od osobnieniu. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz